Wśród czynników decydujących o formach krajobrazu Ameryki Północnej na pierwsze miejsce wysuwa się budowa geologiczna kontynentu. Zgodnie z rozmieszczeniem głównych jednostek strukturalnych układają się bowiem krainy geograficzne oraz surowce mineralne, co w konsekwencji wpływa na inne elementy geograficzne i określa kierunki działalności gospodarczej.
Najstarszą częścią kontynentu jest krystaliczna tarcza kanadyjska (laurentyńska), wokół której rozwijały się stopniowo młodsze obszary rozrastającej się masy lądowej. Poza strefą, gdzie skały tarczy ukazują się na powierzchni, rozciąga się ona ku północy i daleko ku południowi, schodząc w dół pod poziomo leżące utwory młodsze. W granicach Stanów Zjednoczonych są to płytowo ułożone utwory paleozoiczne. Stanowią one podłoże Równin Wewnętrznych, a dalej ku południowi podścielają młodsze osady Niziny Nadbrzeżnej nad Zatoką Meksykańską. W zachodniej części kontynentu do tej jednoski strukturalnej należy Wyżyna Kolorado. Kolejną jednostkę strukturalną stanowią góry fałdowe opasujące pierścieniem starsze obszary. W paleozoiku, podczas orogenez kaledońskiej i hercyńskiej, wzdłuż wybrzeża Atlantyku uformowały się Appalachy, w Arktyce od paleozoiku po kenozoik tworzyły się Innuity, natomiast na zachodzie w czasie fałdowań alpejskich powstały Kordyliery. W ostatniej fazie rozrastania się kontynentu wynurzyła się Nizina Nadbrzeżna. Towarzyszy ona wybrzeżom Atlantyku oraz Arktyki.
Jedną z ważniejszych cech środowiska geograficznego Stanów Zjednoczonych jest pasowe rozmieszczenie wielkich jednostek geomorfologicznych. Układają się one południkowo w strefy o różnym wzniesieniu nad poziom morza i różnorodnym typie rzeźby. Ich zasięg jest często kontynentalny, w związku z czym rozciągają się one od północnych aż po południowe granice Stanów Zjednoczonych tworząc wyraźne wewnętrzne granice naturalne. Ten fakt sprawia, że urzeźbienie kraju decyduje w dużym stopniu o przestrzennym rozmieszczeniu i zróżnicowaniu regionów klimatycznych, naturalnej roślinności oraz gleb, a w konsekwencji o gospodarczym wykorzystaniu poszczególnych stref. Granice morfologiczne wielkich jednostek krajobrazowych stanowiły też, a niekiedy i nadal stanowią, bariery w opanowywaniu kraju i rozwoju gospodarczym jego różnych części.
Stany Zjednoczone są niewątpliwie olbrzymem gospodarczym, militarnym i technologicznym. Kraj ten dotknięty jest jednak poważnymi problemami społecznymi. Rozwiązanie problemów społeczno-ekonomicznych tego kraju wymagałoby reform podważających niektóre podstawowe zasady amerykańskiego systemu społeczno-politycznego. Establishment i znajdujący się na jego usługach rząd nie chcą do tego dopuścić. Próbują zatem prowadzić taką politykę, która przedłużyłaby żywotność systemu i jego wewnętrzną spoistość. Jest to jednak niezwykle trudne. Rozwiązanie problemów społecznych wymaga olbrzymich nakładów finansowych. Stany Zjednoczone mają takie środki. Roczny budżet rządu federalnego wynosi 500 mld dolarów, ale kompleks wojsko-wo-przemysłowy, wywierający ogromny wpływ na rząd, doprowadził do tego, że poważna część budżetu jest przeznaczona na cele militarne {125 mld dolarów). Próbuje się niekiedy długofalowych rozwiązań problemów społecznych, ale upośledzone i niezadowolone grupy społeczne są niecierpliwe i nie chcą zbyt długo czekać na reformy, które są dla nich niemalże kwestią życia. Rosną zatem przejawy niezadowolenia i odruchy protestu. A wtedy establishment i prawica uciekają się niekiedy do środków represyjnych, mając nadzieję, że za pomocą siły w majestacie prawa zdołają utrzymać swoje pozycje w stanie nienaruszalnym. Jest to jednak polityka krótkowzroczna i z góry skazana na niepowodzenie. Zaostrza ona bowiem istniejące problemy i konflikty, pogrążając Stany Zjednoczone w jeszcze większym chaosie i rozdarciu. Ostatnie lata przyniosły jednak pewną istotną zmianę w Stanach Zjednoczonych. Poprzednio zdecydowana większość społeczeństwa amerykańskiego — od lat przekonywanego, że żyje w najbogatszym i najbardziej demokratycznym kraju — nie widziała problemów społecznych i uznała, że upośledzony obywatel sam jest sobie winien, gdyż nie umie być zaradny. Uznawano, że wszelkie nadużycia prawa i przekraczanie norm stanowią dzieło niepoczytalnych jednostek lub rezultat działania organizacji wywrotowych i ekstremistycznych. Najprostszym wytłumaczeniem był slogan „inspiracja komunistyczna”. Jednakże rozmiary demonstracji i zaburzeń społecznych, lata gwałtów i aktów przemocy politycznej oraz morderstwa na pastorze Kingu i senatorze Robercie Kennedy’ym w 1968 r. oraz na licznych działaczach murzyńskich uświadomiły wielu Amerykanom, że sprawa jest poważniejsza. Stawało się to jeszcze jaśniejsze, gdy uświadomiono sobie, że za pomocą bomb i napalmu nie można zwyciężyć narodu na drugim końcu kuli ziemskiej, a agresywna wojna nie tylko przynosi cierpienia niewinnym Wietnamczykom, ale także pogłębia kryzys wewnętrzny w USA.
Do 1971 r., mimo deficytu bilansu płatniczego, Stany Zjednoczone miały na ogół dodatni bilans handlowy. Po raz pierwszy w XX w. kraj ten zanotował deficyt bilansu handlowego w 1971 r. w wysokości 2 mld dolarów. W roku 1972 deficyt ten wzrósł do 8,4 mld dolarów, w 1976 r. wynosił 5,9 mld, a w 1977 r. aż 26,7 mld dolarów. Spowodowane to było znacznym importem ropy naftowej, której w 1976 r. zakupiono za sumę 32,2 mld dolarów, a w 1977 r. za sumę 42,1 mld dolarów.
Dolar utracił swoją uprzywilejowaną pozycję, jaką zajmował począwszy od międzynarodowych porozumień walutowych z Bret-ton Woods (USA) w 1944 r. Pozycja dolara jako głównej waluty rezerwowej świata kapitalistycznego i jako podstawowego środka płatniczego w rozliczeniach państw kapitalistycznych uległa takiemu osłabieniu, iż dolar nie powróci do swej świetności. Stracił on już swoją wymienialność na złoto i wartość jego systematycznie spada. Niegdyś dolar miał tak silną pozycję w świecie, że jak głosili Amerykanie — i nie bez racji — był równie dobry, a nawet lepszy niż złoto. Przez 37 lat uncja złota kosztowała tylko 35 dolarów. W grudniu 1971 r. po raz pierwszy dokonano dewaluacji dolara do 38 dolarów za uncję złota, a 16 lutego 1973 r. drugiej dewaluacji. Uncja złota kosztuje obecnie oficjalnie 42,22 dolara. Nie rozwiązało to kłopotów dolara. Na giełdach cena uncji złota przekraczała już nawet 800 dolarów, co zapowiada dalsze perturbacje w międzynarodowym systemie walutowym świata kapitalistycznego. Wyjście z tego impasu nie będzie łatwe. Stany Zjednoczone chciały przerzucić sporą część kosztów obrony pozycji dolara na swych sojuszników, którzy jednak się bronią i mają silne podstawy gospodarcze do obrony. Okres, kiedy Europa Zachodnia czy Japonia były uległe wobec żądań Stanów Zjednoczonych, należy do przeszłości. Czy dojdzie w tej sytuacji do wojny ekonomicznej między głównymi potęgami handlowymi świata kapitalistycznego? Trudno powiedzieć. W każdym razie należy liczyć się z możliwością wkroczenia Stanów Zjednoczonych na drogę nacjonalizmu gospodarczego, zarządzeń protekcjonistycznych i bardziej zdecydowanej obrony swych partykularnych interesów ekonomicznych w celu utrzymania pozycji i wpływów politycznych USA w świecie.
Przesunięcie w układzie sił w świecie kapitalistycznym to niezwykle ważny czynnik ograniczający wpływy, osłabiający pozycję Stanów Zjednoczonych w świecie w ogóle. Statystyka gospodarcza jest pod tym względem jednoznacznie wymowna.
W latach 1947 – 1973 udział USA w produkcji przemysłowej świata kapitalistycznego zmniejszył się z 62 do 42l0/o, a w eksporcie spadł z 32,5 do 13%. W roku 1947 Amerykanie mieli ponad 70′%) rezerw .złota świata kapitalistycznego, podczas gdy w 1973 r. już tylko 26%. W roku 1945 tonaż floty handlowej Stanów Zjednoczonych przewyższał tonaż floty handlowej wszystkich pozostałych krajów kapitalistycznych, natomiast obecnie flota handlowa tego kraju (według danych z 1972 r.) znajduje się na 7 miejscu w świecie (po Liberii, Japonii, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Związku Radzieckiego i Grecji) dysponując 15 min BRT (42 min m3). Tempo rozwoju gospodarki Stanów Zjednoczonych w okresie powojennym było znacznie niższe od tempa rozwoju gospodarki pozostałych państw kapitalistycznych, a w szczególności Europy Zachodniej i Japonii. Gospodarka amerykańska, choć nadal jest najsilniejszą w świecie, nie jest organizmem, który uważany byłby za najzdrowszy. Od wielu lat utrzymuje się chroniczny deficyt bilansu płatniczego, który w 1970 r. wyniósł 10 mld dolarów, w 1971 — 26 mld, w 1972 — znów 10 mld, a w 1979 r. — 13.9 mld dolarów.
Administracja Nixona, jako ekipa pragmatyków, szybko pojęła, że w dobie pata nuklearnego siła militarna nie przekształca się ani automatycznie, ani proporcjonalnie w siłę polityczną. Innymi słowy dalsza rozbudowa amerykańskiego potencjału zbrojeniowego nie prowadzi do odpowiedniego wzrostu pozycji, wpływów politycznych i prestiżu Stanów Zjednoczonych w świecie. W tej sytuacji, skoro kraj nie jest w stanie posłużyć się całą ogromną siłą niszczącą, którą dysponuje, nawet wówczas, gdy zaangażowany jest w poważnym konflikcie zbrojnym (np. wojna w Azji Południowo-Wschodniej), tym łatwiej zgodzić się na pewien pułap ilościowy w polityce zbrojeniowej. Nie znaczy to oczywiście, że siła militarna straciła w dobie dzisiejszej wszelkie znaczenie i należy oczekiwać znacznej jej redukcji. Byłby to wniosek nieuzasadniony. Stany Zjednoczone utrzymują cały swój arsenał wojskowy i nie zamierzają go zmniejszać. Godzą się jednakże na zastępowanie ilości jakością, toteż zwiększać będą niewrażliwość swojego potencjału zbrojnego (większy akcent na przykład na strategię morską, na rakiety wielogłowicowe i takie rakiety, któ re są dla przeciwnika trudne do zniszczenia w rodzaju rakiety Cruise czy MX) w tych granicach, w jakich jest to możliwe bez naruszania istniejących radziecko-amerykańskich porozumień.
Choć świat pod względem nuklearnym pozostaje nadal dwubiegunowy i jednym z tych biegunów jest biegun amerykański, to jednak przydatność tego potencjału dla zagwarantowania dominacji amerykańskiej wśród własnych sojuszników będzie ograniczona. Relatywna pozycja Stanów Zjednoczonych w świecie kapitalistycznym będzie ulegać dalszemu słabnięciu. I choć mamy tu do czynienia ze słabnięciem pozycji relatywnej, a nie absolutnej, to jednak jest to zjawisko o dużym znaczeniu politycznym, którego konsekwencje obserwujemy zarówno obecnie, jak i obserwować będziemy w przyszłości.
W maju 1972 r. USA i ZSRR podpisały pięcioletnie porozumienie o ograniczeniu zbrojeń strategicznych (SALT I), a w czerwcu 1979 r. porozumienie SALT II.
W czasie majowej wizyty w Moskwie w 1972 r. prezydent Nixon złożył swój podpis pod porozumieniem o stosunkach ra-dziecko-amerykańskich stwierdzającym, że w dobie równowagi strategicznej w stosunkach ZSRR—USA nie ma innej alternatywy jak pokojowe współistnienie. Po raz pierwszy prezydent USA złożył swój -podpis pod dokumentem, w którym znajdował się zwrot o „pokojowym współistnieniu”.
Stany Zjednoczone zmuszone zostały do dokonania rewizji polityki z pozycji siły. Dullesowska koncepcja z lat pięćdziesiątych balansowania na krawędzi wojny (brinkmanship) w latach siedemdziesiątych byłaby nie tylko awantumictwem graniczącym z szaleństwem, ale przede wszystkim byłaby polityką jałową, nic nie dającą Stanom Zjednoczonym, a równocześnie mobilizującą przeciwnika do intensywniejszego tempa wyścigu z USA.
Posted in Uncategorized
|
Tagged SALT
|
Zmiany w układzie sił między Wschodem a Zachodem były rezultatem dynamicznego rozwoju gospodarczego i militarnego państw wspólnoty socjalistycznej. Pierwsze sputniki radzieckie i lot pierwszego człowieka w kosmos stanowiły wydarzenia o ogromnym znaczeniu nie tylko dla Związku Radzieckiego, nie tylko dla poznania kosmosu, ale również dla Stanów Zjednoczonych. Kraj ten istniał i rozwijał się przez niespełna dwa stulecia za dwoma oceanami. To geopolityczne położenie Stanów Zjednoczonych miało też duży wpływ na rozwój myśli politycznej w tym kraju. Nawet wówczas, kiedy Stany Zjednoczone wkroczyły na drogę polityki globalnej, oceany były barierą gwarantującą bezpieczeństwo USA. Związek Radziecki wprawdzie przełamał w 3949 r. amerykański monopol atomowy, a w 1953 r. wodorowy, ale nie miał środków przenoszenia tej broni. Zdobycie przez ZSRR środków przenoszenia głowic nuklearnych zmusiło USA do zmiany strategii zmasowanego odwetu na strategię elastycznego reagowania. Mimo istnienia i utrwalenia się pata nuklearnego poprzez zdobycie przez obydwa kraje zdolności tzw. drugiego uderzenia strategicznego Stany Zjednoczone jeszcze przez następne 10 lat łudziły się, że zdołają osiągnąć przewagę strategiczną nad ZSRR.
Dopiero w okresie administracji Nixona Stany Zjednoczone zmodyfikowały swoją doktrynę w tej sprawie – od „gwarantowanej przewagi” przez „wystarczającą przewagę” do faktycznej równowagi strategicznej. Stwierdzono, że Stany Zjednoczone nie są w stanie wygrać ze Związkiem Radzieckim wyścigu strategicznego, a zwiększenie przez obydwa kraje overkill capacity (potencjalnej zdolności zniszczenie przeciwnika ponad jeden raz) w warunkach równowagi strategicznej jest nonsensem. Ponieważ obydwa supermocarstwa potrzebują ogromnych środków na przyspieszenie rozwiązania problemów społecznych czy ekonomicznych, powstały obiektywne warunki zawarcia porozumienia, które zapobiegałoby przejściu obydwu krajów do następnej generacji zbrojeń strategicznych. Kolejne pokolenie zbrojeń strategicznych wymagałoby ogromnych środków materialnych, utrudniających i opóźniających postęp w dziedzinie społeczno-ekonomicznej.
Establishment amerykański obawiał się, że wraz z zakończeniem wojny i wszystkich okropności, które ona zgotowała światu, utrwali się wśród społeczeństwa Stanów Zjednoczonych pogląd, że wszystkie armie trzeba sprowadzić do domu, rozbroić i zająć się wyłącznie rozwiązywaniem problemów, które bezpośrednio trapiły społeczeństwo amerykańskie. Aby przeciwdziałać takim nastrojom trzeba było rozbudzić bardziej nastroje nacjonalistyczne, poczucie zagrożenia zewnętrznego oraz przekonać obywateli, że Stany Zjednoczone mają specjalną misję do spełnienia w świecie i jeżeli nie pozostaną w różnych zakątkach globu ziemskiego, to znów ktoś zagrozi światu i sprowadzi na nie nieszczęście. Zaczęły się więc pojawiać publikacje i wypowiedzi o misji USA we współczesnym świecie, o ich specjalnych zadaniach i posłannictwie.
Konieczność globalnego zaangażowania się w świecie uzasadniano szczególną odpowiedzialnością Stanów Zjednoczonych za utrzymanie pokoju i wolności w świecie. W ślad za takimi poglądami, którym starano się nadać maksymalnie szeroki zasięg, pojawiły się liczne głosy i opracowania rozważające problem najbardziej efektywnego wykorzystania potęgi amerykańskiej dla potrzeb polityki Stanów Zjednoczonych. W ten sposób narodziły się koncepcje polityki z pozycji siły.
Akcja mająca na celu uświadomienie społeczeństwu amerykańskiemu zagrożenia zewnętrznego i wewnętrznego ze strony ideologii komunistycznej została zorganizowana na taką skalę, iż doprowadziła do wybuchu swego rodzaju histerii antykomunistycznej znajdującej swój przejaw w postaci makkartyzmu. Wkrótce stwierdzono, że akcja ta wyrządza szkody Stanom Zjednoczonym i wobec senatora Josepha R. MacCarthy’ego (1908 -1957) zastosowano w 1954 r. formalne sankcje dyscyplinarne. Antykomunizm został jednak zaszczepiony i przez pewien czas przyjął się zwłaszcza u milionów Amerykanów o zaściankowym spojrzeniu na świat.
W czasie drugiej wojny światowej Stany Zjednoczone zerwały z izolacjonizmem i przeszły do polityki szerokiego zaangażowania się w sprawy różnych państw i kontynentów. Była to decyzja polityczna. W ograniczonym tylko stopniu współgrały z nią przemiany, jakie stopniowo dokonywały się również w społeczeństwie amerykańskim. Stany Zjednoczone nie doznały wprawdzie żadnych zniszczeń na swoim terytorium i społeczeństwo amerykańskie nie przeżywało grozy alarmów oraz bombardowań lotniczych, ale Amerykanie odczuwali, że nie są tak całkiem odcięci od świata i bezpieczni. Ponadto miliony młodych Amerykanów-żołnierzy przeszło przez różne fronty, państwa i kontynenty. Wielu z nich po raz pierwszy zetknęło się z obcą kulturą i cywilizacją. Niektórzy byli zafascynowani tym odkryciem. Poszerzali swoją wiedzę i swoje horyzonty. Utrwalaniu globalnych celów przez imperializm amerykański towarzyszyło wzrastające zainteresowanie przeciętnego Amerykanina światem zewnętrznym. Wpływu drugiej wojny światowej na te procesy nie należy nie doceniać.
Przywódcy amerykańscy stworzyli więc zapotrzebowanie na opracowanie filozofii owego imperialnego amerykanizmu i przekonanie społeczeństwa o słuszności wybranego kursu. Społeczeństwo amerykańskie w swej podstawowej masie było społeczeństwem o bardzo ograniczonej wiedzy o świecie. Odpowiednio do tego dostosowana była filozofia uzasadniająca praktyczne posunięcia polityczne. Chodziło również o oswojenie społeczeństwa amerykańskiego ze sprawami międzynarodowymi, o pozyskanie poparcia wewnętrznego na rzecz ekspansji polityki zagranicznej i o wykorzenienie nastrojów oraz sentymentów izolacjonistycznych.
Zimna wojna toczyła się we wszystkich zakątkach globu ziemskiego. W tym sensie można by ją nazwać swego rodzaju odmianą wojny totalnej. W ciągu zaledwie kilku lat po zakończeniu drugiej wojny światowej Stanom Zjednoczonym udało się zorganizować kraje systemu kapitalistycznego w blok polityczno-gospodarczo-militarny i ująć w swoje ręce ster tego bloku.
Stany Zjednoczone sądziły, że w tych warunkach będą w stanie narzucić światu swego rodzaju Pax Americana. Siła jako środek działania i nacisku to jedna z głównych cech powojennej dyplomacji amerykańskiej. Zjawisko to było jednak szczególnie niebezpieczne, jeśli zważyć siłę niszczącą, którą dysponowały Stany Zjednoczone i nie zagrożenie ich terytorium. Wiele wydarzeń, jakie miały miejsce w pierwszym okresie po wojnie, wskazywało na możliwość posłużenia się tą siłą przez USA dla osiągnięcia swych podstawowych celów politycznych.
We współczesnym świecie poza potęgą materialną dla osiągnięcia tego celu trzeba dysponować zapleczem intelektualnym i duchowym. To co w tym względzie Amerykanie mieli do zaoferowania światu i to zarówno swym sojusznikom, jak i politycznym przeciwnikom było zbyt ubogie oraz nie odpowiadające potrzebom społeczeństw o tysiącletnich tradycjach kulturowych. Ponadto — i to było czynnikiem równie istotnym — samo społeczeństwo amerykańskie, jeszcze nie zintegrowane, nie wyrobione intelektualnie, nie znające świata i tkwiące jeszcze ciągle w filozofii izolowania się od świata zewnętrznego, nie było przygotowane do nowej roli w świecie, jaką gotował dla Stanów Zjednoczonych establishment amerykański.